To lubię - analiza i interpretacja
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
To lubię – pierwsza chronologicznie ballada Mickiewicza, poprzedzona została listem Do przyjaciół, którym poeta „posyła” swój utwór. Wiersz ten stanowi wstęp do ballady i wyjaśnia okoliczności powstania całego zbiorku. W „strasznej godzinie”, kiedy „bije […] już północna pora”, kiedy słychać tylko szum wiatru i szczekanie psów, poeta przy dogasającej świecy sięga po pióro.
[…] szczęścia szukam, ot w tej księdze […]
– mówi.

Wiersz, który właśnie powstaje jest wynikiem silnej wewnętrznej potrzeby:
Chcę coś okropnie, coś pisać miłośnie
O strachach i o Maryli
.

Maryla, jego ukochana, okazała się kobietą zimną, nieczułą:
Maryla słodkiej miłości wyrazy
Dzieliła skąpo w rachubie;
Choć jej kto kocham mówił po sto razy,
Nie rzekła nawet i lubię
.

Nieliczne chwile wspólnego szczęścia są już przeszłością, teraz bohater może je jedynie wspominać, pociechy szukając w swoim pisarstwie. Przyjaciołom, do których kieruje swój wstępny utwór, chce opowiedzieć, „jakie z nią miał zabawy”. Odporną na zaloty Marylę zakochany młodzieniec „straszył”, opowiadając w nocy historie pełne postaci z zaświatów:
Za to więc w Rucie, przed północną chwilę,
Kiedy się wszyscy spać kładą,
Ja na dobranoc żegnając Marylę
Taką straszyłem balladą.


Teraz poeta przystępuje do odtworzenia owej historii, jaką wcześniej opowiadał Maryli. Zaczyna bezpośrednim zwrotem do swojej słuchaczki („Spojrzyj, Marylo”), przed którą rysuje obraz najbliższej okolicy. Strofy pierwsza i druga przynoszą konkretne informacje topograficzne: gaj, dolina, rzeka, mostek, stara cerkiew – wymieniane są szczegóły lokalnego tła. W dalszej części pada nawet konkretna nazwa miejscowości – Ruta (o której Mickiewicz wspomina w wierszu Do przyjaciół i która naprawdę istnieje na Nowogródczyźnie). Sceneria opisywana przez poetę jest niezwykła i straszna. Stara cerkiew, spróchniała dzwonnica, cmentarz…

Czy bies tam siedział, czy dusza zaklęta,
Że o północnej godzinie
Nikt, jak najstarszy człowiek zapamięta,
Miejsc tych bez trwogi nie minie.


O północy bowiem drzwi cerkwi otwierają się z głośnym trzaskiem, dzwony dzwonią same i słychać jakieś dziwne, tajemnicze dźwięki. Ale nie koniec to jeszcze okropieństw: mogiły poruszają się i widać zmarłych („trup po drodze bez głowy się toczy, / To znowu głowa bez ciała”). Podróżni zapuszczający się w te okolice narażeni są także na liczne inne przeszkody:
Ten złamał dyszel, ten wywrócił wozy,


Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 


  Dowiedz się więcej
1  DO***. NA ALPACH W SPLGEN 1829 - analiza i interpretacja
2  Ludowość w Balladach i romansach
3  Świtezianka - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: To lubię - analiza i interpretacja







    Tagi: